Obawiali się samobójstwa a on doglądał plantacji marihuany

Życie policjantów to gwarancja wielu emocji, ale mimo to może wydarzyć się coś, czego trudno było się spodziewać. Mowa o zgłoszeniu dotyczącym potencjalnego samobójstwanie chodziło o próbę samobójczą, ale na jaw wyszła pewna tajemnica.

Plantacja marihuany

Sprawa dotyczyła 37-latka z powiatu tarnowskiego. Rodzice mężczyzny poinformowali, że ich syn wyszedł z domu i chce odebrać sobie życie. W akcję zaangażowano policjanci i strażacy. Poszukiwania długo nie przynosiły efektów i jak się okazało, nie było w tym nic dziwnego – mężczyzna przebywał w ściśle strzeżonym miejscu. Poszukiwany 37-latek znajdował się na terenie plantacji, o której rodzice nie mieli pojęcia. Zresztą nie ma w tym nic zaskakującego, wszak chodzi o plantację konopi indyjskiej. Mundurowi znaleźli 66 krzaków w różnej fazie wzrostu.

W takiej sytuacji 37-latek musiał zostać zatrzymany. Mężczyzna przyznał się do winy – na ten moment możemy mówić o policyjnym dozorze i zakazie opuszczania kraju. Nieprzyjemności, ale najważniejsze jest coś innego – zatrzymanemu grozi nawet 10 lat więzienia.