
W Tarnowie trwa intensywna akcja gaszenia pożaru, który wybuchł w fabryce zniczy. Pożar ten przyciągnął uwagę całego regionu, a do walki z żywiołem zaangażowano 200 strażaków z różnych części województwa. Chmury gęstego, czarnego dymu przysłaniały niebo nad miastem przez wiele godzin, co wywołało duże zaniepokojenie wśród mieszkańców.
Nieznane przyczyny pożaru
Do tej pory nie ustalono, co dokładnie przyczyniło się do wybuchu ognia. Strażacy nadal intensywnie pracują na miejscu zdarzenia, aby całkowicie ugasić wszystkie ogniska pożaru. Jak podkreślają, akcja skupia się aktualnie na rozbiórce oraz dogaszaniu płonących pozostałości hali, która ucierpiała najbardziej.
Przygotowania do dochodzenia
Paweł Klimek z tarnowskiej policji poinformował, że miejsce zostanie przekazane do oględzin, gdy tylko strażacy zakończą swoje działania. Policja już teraz zabezpiecza teren wokół pogorzeliska, aby zapewnić bezpieczeństwo i gotowość do rozpoczęcia szczegółowego dochodzenia, które ma na celu wyjaśnienie okoliczności pożaru.
Bezpieczeństwo mieszkańców
Mimo intensywnego zapachu palonej parafiny unoszącego się nad miastem, służby uspokajają, że nie doszło do skażenia środowiska. Przeprowadzone pomiary nie wykazały żadnych niebezpiecznych substancji w powietrzu, zapewniając mieszkańców, że ich zdrowie nie jest zagrożone.
Działania ratownicze
Początkowe chwile pożaru były kluczowe dla ochrony sąsiednich budynków. Strażacy podjęli działania zarówno na zewnątrz, jak i wewnątrz zagrożonej hali. Pomimo trudnych warunków, udało się uniknąć większych szkód w okolicznych budynkach, a jednostka chemiczna monitorowała jakość powietrza, zapewniając bezpieczeństwo mieszkańców.
Śledztwo i działania prokuratury
Z uwagi na skalę zniszczeń, sprawą zajmuje się również prokuratura. Prokuratura Rejonowa w Tarnowie prowadzi śledztwo, które ma na celu ustalenie przyczyn pożaru i ewentualnych zaniedbań. Na tę chwilę nie wiadomo, czy pożar był wynikiem błędu ludzkiego czy też innych czynników.
Właściciel fabryki poszkodowany
W wyniku pożaru jedna osoba została ranna. Właściciel zakładu doznał poparzeń i sam zgłosił się do ratowników medycznych. Na szczęście jego obrażenia nie zagrażają życiu.